Fantasmagoria #32 – „Między paciorkami”

Gabriel Dobosz – „Między paciorkami”

Jest czas, gdy niechęć bierze, by otworzyć oczy,
Choć nie rankiem szarym, z mgłą pod powiekami;
Nie by przeciw wskazówkom walki swoje toczyć,
Ciągnąc na łańcuchu kulę pod nogami.

Jest czas, gdy niechęć bierze, by otworzyć oczy,
Mimo że szaleńczo rwą się do patrzenia,
I serce, podobnie, o mało nie skoczy
Szybko swe zamiary wieść do zaistnienia.

Jest czas, gdy niechęć bierze, by otworzyć oczy,
Choć każdy powie, że tam ciemność i niczego więcej
Nie ma, i gonić trzeba precz co prędzej
Bezruch oraz ciszę, co wespół z nim kroczy.

Jest czas, gdy niechęć bierze, by oczy otworzyć.
W towarzystwie własnym, ale nie samotnie,
Poza wyświetlaczy wrzaskiem lepiej pożyć,
Wówczas nienamolnie to, co kruche, dotknie.

Gdzieś między paciorkami,
Między wyznaniami

Pozwolił, by przyszła jego Gołębica,
Lecz nie z pustych wzruszeń, co nic nie są warte;
Za kurtyną powiek, niczym błyskawica,
Lśni mu w ciszy Niebo na oścież otwarte.

2 myśli na temat “Fantasmagoria #32 – „Między paciorkami”

  1. Gabrielu, piękne!

    Jestem pod ogromnym wrażeniem rymów, przesłania i słów! To Twoje mistrzostwo świata – tak, tak uważam.
    Może i krótko, za mało w treści, ale nic już nie wymyślę, wolę się zachwycać.

    G.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s