Fantasmagoria #35 – „Królowa”

Nazywała mnie dziadkiem. Ciekawskie oczy z uwagą obserwowały kolekcję wypełniających mój dom różnorakich cennych przedmiotów, przywiezionych z najdalszych zakątków świata. Nie była w ciemię bita – szybko zorientowała się, kim byłem w młodości. Zadawała mnóstwo pytań. Wieczorami parzyłem sobie gorzkie zioła (alkohol zawsze napawał mnie wstrętem), nabijałem fajkę i opowiadałem, ona zaś siadała na dywanie przy moim fotelu. Nie odrywając ode mnie płonącego wzroku, chłonęła każde słowo.(…)

Fantasmagoria #34 – „Przewrót”

Tej nocy po raz kolejny Er’kara nawiedził Mówca.

Stary ork był świadom jego obecności, jeszcze zanim intruz wtargnął, by ponownie roztaczać przed nim swoje wizje. Nocnego przybysza zawsze zdradzał cichy klekot zawieszonych maleńkich kości.

Mrok spokojnej, cichej nocy zgęstniał. Ciemność zafalowała, otworzyła bezmiar swej głębi i Er’kar runął w otchłań. Spadał, bezcielesny i bezbronny, w milczącym towarzystwie Mówcy. To był jego świat, utkany mocą słów. Tutaj ork nie miał swych mocarnych ramion, którymi mógłby zmiażdżyć słabe ludzkie ciało – był bezwolnym widzem, zmuszonym, by patrzeć.(…)

Fantasmagoria #33 – „Skok”

„Odruchowo spojrzał na następną oddzieloną od nich kilkoma metrami otchłani skałę. Tam również jakaś postać, z pewnością kobieta, trwała w bezruchu. Podobnie jak oni siedziała na płaskim wierzchołku skalnym o średnicy około dziesięciu kroków. Dokoła jak okiem sięgnąć nie było nic poza nieregularnie wyrastającymi owymi wąskimi płaskowyżami, których podstawy ginęły w mglistych ciemnościach. Pod zasnutym ciemno-żółtymi chmurami niebem byli tylko oni, świszczący wśród kamieni wiatr i krakanie, które znów zdawało się przybliżać.(…)”

Fantasmagoria #31 – „Na gruzach” (cz. 2/2)

Wielka postać wyszła z półmroku całkowicie bezszelestnie. Masywne ostrze kołysało się złowrogo w rytm kroków Goru. W krysztale miecza odbijał się blask ognia. Szkarłatne oczy też płonęły. Emanująca od pana siła aż przytłaczała. Palce Gazzoba zacisnęły się mocniej na pochodni. Poczuł się mały i słaby. Mimo to popatrzył śmiało w twarz olbrzyma przed sobą.

– Złóż broń i oddaj mi pokłon! – zawołał, starając się ukryć drżenie (…)

Fantasmagoria #29 – „Na szczycie wieży” (cz.2/2)

„Na cokole zaś górował nad ową trójką jegomość w eleganckim odzieniu. Pomimo mizernej postury jego dumnie wyprostowana postać budziła respekt – zaimponowało mi, jak rzeźbiarz potrafił stworzyć taki efekt. Człowiek z cokołu miał oczy przesłonięte opaską, pod orlim nosem zaciśnięte w wyrazie srogości usta ledwo było widać spod sumiastego wąsa. Największe zdziwienie budziło jednakże to, co trzymał w dłoniach. W lewej, wyciągniętej do wygrażającego pięściami mężczyzny, spoczywało kilka monet, w prawej zaś dzierżył miecz o długim ostrzu, który wznosił do ciosu, jakby nieświadom, że mierzy w bezbronną kobietę z dzieckiem, a ta, całkowicie daremnie, zasłania się przed bezprawnym atakiem. (…)”

Fantasmagoria #27 – „Jej ogród”

„Piątek wypluł ją jak wymiętolonego, wypalonego aż po filtr peta. Z otchłani zeszłej nocy Lilianna wygrzebała się kwadrans przed południem i dopiero wówczas zaczęła się dla niej sobota. Kolejny dzień słodkiego bezczasu.

– Moja droga, wyglądasz dokładnie tak, jak ja się czuję – powiedziała do swojego odbicia w lustrze, a jej śmiech przypominał bardziej skrzeczenie wrony.”

Fantasmagoria #26 – „Zamek”

„W niezmierzonych przestrzeniach sali znów zaległa cisza, nawet ślad nie został po rozszalałym ogniu, nienaturalnej ciemności i eksplozjach. Pulchny mężczyzna leżał bez ruchu, twarzą na podłodze. Z nosa ciekła mu cienka strużka krwi. Wysoki nie spiesząc się, podszedł bliżej i stanął nad nim z rękami znów splecionymi za plecami.”