Fikcja #47 – „Kałamarze”

Znała wszystkie tutejsze męty. Mogła opowiedzieć historię każdej żyłki na czerwonych, zniekształconych na skutek niezliczonych bijatyk nosach. To tutaj wśród trzasku drewnianych kubków, gwaru słów świszczących w dziurach po wybitych zębach i stukotu ciskanych na stół kości koncentrowało się miejscowe życie. Lemmie Pastereczka wkroczyła w nie pewnym krokiem artystki wchodzącej na scenę. Bo dla niej był to zaledwie krótki występ, chwilowy powrót do zostawionej za sobą już na zawsze przeszłości.(…)

Reklama

Fikcja #44 – „Dziwne jabłka” cz.10

Żyliśmy w klaustrofobicznie ciasnym świecie, odkąd odniosła sukces. Mieliśmy tylko siebie i nasz dom. Na zewnątrz czyhało bezlitosne oko Saurona mediów, gotowe zawsze śledzić, obserwować, oceniać, przejrzeć na wskroś i pochłonąć w swej żarłoczności. Co dzień dzielnie wychodziła mu na spotkanie Lizzie G., pełna pasji profesjonalistka, obeznana z blaskiem fleszy, do azylu naszego mikroświata wracała zaś skromna introwertyczka, którą pokochałem.(…)

Fikcja #42 – „Dziwne jabłka” cz.9

Tak właśnie wyglądało preludium do najczarniejszych dni w moim życiu.

Wróciłem z pracy pewnego popołudnia i już od samego wejścia wiedziałem: było źle. Lizzie nie zjawiła się, żeby mnie powitać. Światła, pomimo ciemności na zewnątrz, były pogaszone. Panowała cisza; zestaw audio, zazwyczaj wyłączany chyba tylko na noc, milczał. Jedyną muzykę stanowiło skapywanie z dachu roztapiającego się śniegu.(…)

Fikcja #41 – „Dziwne jabłka” cz.8

Lato się skończyło, przynajmniej jeśli chodzi o pogodę. Nadszedł wrzesień, a wraz z deszczem i wiatrem przyniósł ze sobą niespodziankę. Żeby było śmieszniej (albo i nie), był to dokładnie jedenasty września. W dniu, w którym wielu Amerykanów płakało bez wątpienia nad wciąż bolesnymi wspomnieniami, dwoje młodych ludzi gdzieś w Polsce płakało ze szczęścia z nieśmiałą nadzieją na lepsze jutro.(…)

Fikcja #40 – „Dziwne jabłka” cz.7

Aż mnie coś zakuło w środku, gdy tak spojrzała na mnie. Oczy Lizzie, jak dwie bramy w ciemną pustkę, były ucieleśnieniem smutku. Nagle zapragnąłem porwać ją w ramiona, całować po tej okropnie bladej twarzy i tulić ze wszystkich sił, obronić przed całym światem, ukryć przed jego złem i brudem; szeptać obłąkańczo pomiędzy kolejnymi pocałunkami, że będzie dobrze, jesteśmy razem i musi być, będzie dobrze, będzie dobrze, wszystko będzie dobrze, moja Lizzie…(…)

Fikcja #39 – „Dziwne jabłka” cz.6

Przywykłem do nawracających napadów smutku u Lizzie. Cierpliwie znosiłem jej zmiany nastroju. Od czasu do czasu służyłem rękawem do wypłakania i słuchałem, jak powtarza, że wszystko jest dobrze, choć oboje doskonale wiedzieliśmy, że nie było. Z czasem przestałem pytać. Nigdy nie miała dla mnie satysfakcjonującej odpowiedzi, a moje usilne dociekania tylko pogłębiały jej przygnębienie. Jak to mówią, z miłością jest jak z pierdzeniem: jeśli będziesz próbował na siłę, to gówno ci wyjdzie.(…)

Fikcja #38 – „Dziwne jabłka” cz.5

Na zewnątrz było ciemno jak w psiej dupie; znów spieprzyła się lampa nad wejściem do budynku. Kiedyś tu kogoś zgwałcą albo zadźgają i dopiero wtedy ktoś się za to weźmie! – przemówił w myślach pełen oburzenia głos mojej matki. W oknach mieszkań królowało jednak światło.  Był piątek, wpół do dwunastej w nocy. Blok jeszcze nie spał.

– Zamigoootał świat tysiącem baaaarw! – zaśpiewałem mu na całe gardło, potwornie fałszując.(…)