Zdarzyła się fikcja (41)

Gabriel Dobosz – „Dziwne jabłka” (cz.8)
„Nadszedł wrzesień, a wraz z deszczem i wiatrem przyniósł ze sobą niespodziankę. Żeby było śmieszniej (albo i nie) był to dokładnie jedenasty września. W dniu, w którym wielu Amerykanów płakało bez wątpienia nad wciąż bolesnymi wspomnieniami, dwoje młodych ludzi gdzieś w Polsce płakało ze szczęścia z nieśmiałą nadzieją na lepsze jutro.(…)”

Zapiski alterrealistyczne (26)

Gabriel Dobosz – „Zamek”
„W niezmierzonych przestrzeniach sali znów zaległa cisza, nawet ślad nie został po rozszalałym ogniu, nienaturalnej ciemności i eksplozjach. Pulchny mężczyzna leżał bez ruchu, twarzą na podłodze. Z nosa ciekła mu cienka strużka krwi. Wysoki nie spiesząc się, podszedł bliżej i stanął nad nim z rękami znów splecionymi za plecami.”

Zdarzyła się fikcja (40)

Gabriel Dobosz – „Dziwne jabłka” (cz.7)
„Aż mnie coś zakuło w środku, gdy tak spojrzała na mnie. Oczy Lizzie, jak dwie bramy w ciemną pustkę, były ucieleśnieniem smutku. Nagle zapragnąłem porwać ją w ramiona, całować po tej okropnie bladej twarzy i tulić ze wszystkich sił, obronić przed całym światem, ukryć przed jego złem i brudem; szeptać obłąkańczo pomiędzy kolejnymi pocałunkami, że będzie dobrze, jesteśmy razem i musi być, będzie dobrze, będzie dobrze, wszystko będzie dobrze(…)”

Zdarzyła się fikcja (39)

Gabriel Dobosz – „Dziwne jabłka” (cz.6)
„Bogactwo nie uderzyło jej do głowy. Nie szastała pieniędzmi, jak to czynią niekiedy ludzie odnoszący nagły sukces. Nasz dom był skromny, samochód też bez szaleństw, i nawet nas nie kusiło, by zmienić ten stan rzeczy. Jedyną ekstrawagancją Lizzie był jej pokój na piętrze. Wystarczył szybki rzut oka na to pomieszczenie, by odgadnąć, czym żyje jego lokatorka.(…)”

Zapiski alterrealistyczne (25)

„Najstraszniejsza jest pustka. Nic tak nie boli jak myśl, że wszystko jest tylko przypadkowym splotem bezmyślnych sił, jednorazową układanką z atomowych puzzli. Żadnego w tym planu, żadnego przeznaczenia. Tylko ślepy traf w próżni, kupka pyłu wygrana w kosmicznej loterii.”(…)

Zapiski alterrealistyczne (24)

Gabriel Dobosz – „Sukcesja”
„(…)Celem ich podróży okazała się otoczona umarłymi drzewami polana. W cieniu dziwnie cichego lasu, pośród zeschłych traw król i jego świta dojrzeli kilkumetrowy dół oraz kamienne schody prowadzące pod ziemię. Tam też w mroku majaczyły solidne drzwi.

– Musisz tam zejść, panie. Sam – oznajmił Astrolog.”

Zdarzyła się fikcja (38)

Gabriel Dobosz – „Dziwne jabłka” (cz.5)
„(…) Nim zdołał dokończyć, „Mietek” leżał już na chodniku. Nawet nie wiem kiedy puściłem Lizzie i doskoczyłem do niego. Ledwie pierwszy cios posłał go na ziemię, brałem już namiar, by wkomponować swój prawy but w jego bezbrzeżnie zdumioną nagłym zajściem twarz. Od zamiaru tego odwiódł mnie jednak krzyk sprzedawczyni.

– Co wy wyprawiacie?! Wypieprzać mi stąd, w tej chwili! Szybę mi znów wybiją, barany jedne, jak Boga kocham! Dzwonię zaraz na policję! (…)”