Fantasmagoria #28 – „Na szczycie wieży” (cz.1/2)

„Podróż zajęła mi parę godzin, ale skoro tylko wjechałem za mury zamku, natychmiast zeskoczyłem z konia i pobiegłem przez wewnętrzny plac do sieni. Przed masywnymi drzwiami stał wsparty na halabardzie strażnik.

– Do barona… szybko!… Przysyła mnie…  – tyle tylko zdołałem wysapać.(…)”

Fantasmagoria #27 – „Jej ogród”

„Piątek wypluł ją jak wymiętolonego, wypalonego aż po filtr peta. Z otchłani zeszłej nocy Lilianna wygrzebała się kwadrans przed południem i dopiero wówczas zaczęła się dla niej sobota. Kolejny dzień słodkiego bezczasu.

– Moja droga, wyglądasz dokładnie tak, jak ja się czuję – powiedziała do swojego odbicia w lustrze, a jej śmiech przypominał bardziej skrzeczenie wrony.”

Fantasmagoria #26 – „Zamek”

„W niezmierzonych przestrzeniach sali znów zaległa cisza, nawet ślad nie został po rozszalałym ogniu, nienaturalnej ciemności i eksplozjach. Pulchny mężczyzna leżał bez ruchu, twarzą na podłodze. Z nosa ciekła mu cienka strużka krwi. Wysoki nie spiesząc się, podszedł bliżej i stanął nad nim z rękami znów splecionymi za plecami.”