Przygody Mariusza K. (19)

„Nadszedł czas i Mariusz wiedział o tym, wyczytał ów fakt – jak co dzień – z oblicza Klaudyny J., a także z jej wyciągniętej, nieznającej sprzeciwu dłoni. Choć nie miał zdolności profetycznych, K. bezbłędnie ujrzał swój przypieczętowany los na liniach papilarnych owej drobnej, tak kochanej rączki. Kapitulując milcząco, położył na niej pilota od telewizora.(…)”

Reklama

Przygody Mariusza K. (18)

„Mariusz odetchnął z ulgą, lecz zaraz znów zmitygował samego siebie. Z rzadka tylko oddychając, ruszył szybkim krokiem w kierunku piekarni, gdzie oto triumf nieubłagany odnosiła – napiętnowana srodze jako grzech główny – żądza pieniądza nad podniosłym postulatem społecznej sprawiedliwości w zakresie powszechnego odpoczynku od pracy w święto narodowe (…)”

Fantasmagoria #31 – „Na gruzach” (cz. 2/2)

Wielka postać wyszła z półmroku całkowicie bezszelestnie. Masywne ostrze kołysało się złowrogo w rytm kroków Goru. W krysztale miecza odbijał się blask ognia. Szkarłatne oczy też płonęły. Emanująca od pana siła aż przytłaczała. Palce Gazzoba zacisnęły się mocniej na pochodni. Poczuł się mały i słaby. Mimo to popatrzył śmiało w twarz olbrzyma przed sobą.

– Złóż broń i oddaj mi pokłon! – zawołał, starając się ukryć drżenie (…)

Fantasmagoria #29 – „Na szczycie wieży” (cz.2/2)

„Na cokole zaś górował nad ową trójką jegomość w eleganckim odzieniu. Pomimo mizernej postury jego dumnie wyprostowana postać budziła respekt – zaimponowało mi, jak rzeźbiarz potrafił stworzyć taki efekt. Człowiek z cokołu miał oczy przesłonięte opaską, pod orlim nosem zaciśnięte w wyrazie srogości usta ledwo było widać spod sumiastego wąsa. Największe zdziwienie budziło jednakże to, co trzymał w dłoniach. W lewej, wyciągniętej do wygrażającego pięściami mężczyzny, spoczywało kilka monet, w prawej zaś dzierżył miecz o długim ostrzu, który wznosił do ciosu, jakby nieświadom, że mierzy w bezbronną kobietę z dzieckiem, a ta, całkowicie daremnie, zasłania się przed bezprawnym atakiem. (…)”

Fikcja #44 – „Dziwne jabłka” cz.10

Żyliśmy w klaustrofobicznie ciasnym świecie, odkąd odniosła sukces. Mieliśmy tylko siebie i nasz dom. Na zewnątrz czyhało bezlitosne oko Saurona mediów, gotowe zawsze śledzić, obserwować, oceniać, przejrzeć na wskroś i pochłonąć w swej żarłoczności. Co dzień dzielnie wychodziła mu na spotkanie Lizzie G., pełna pasji profesjonalistka, obeznana z blaskiem fleszy, do azylu naszego mikroświata wracała zaś skromna introwertyczka, którą pokochałem.(…)

Fantasmagoria #27 – „Jej ogród”

„Piątek wypluł ją jak wymiętolonego, wypalonego aż po filtr peta. Z otchłani zeszłej nocy Lilianna wygrzebała się kwadrans przed południem i dopiero wówczas zaczęła się dla niej sobota. Kolejny dzień słodkiego bezczasu.

– Moja droga, wyglądasz dokładnie tak, jak ja się czuję – powiedziała do swojego odbicia w lustrze, a jej śmiech przypominał bardziej skrzeczenie wrony.”